na kanapkę, przetwory
Comment 1

Węgierscy bogowie polecają: ajvar

Kiedy zeszłego lata moczyliśmy się w budapeszteńskich gorących źródłach, jakby mało nam było 39 stopni Celsjusza w powietrzu, przez myśl nawet nam nie przeszło, że najgorętsza przygoda dopiero przed nami. I wcale nie spotkała nas ona na Bałkanach, dokąd zmierzaliśmy… To zupełnie inne historie, również kulinarne. Nie przeżyliśmy jej też ze Stevenem Oraveczem, do którego wzdychaliśmy i na którego zupełnie przypadkiem wpadaliśmy we wszystkich restauracjach i klubach Budy i Pesztu. Najciekawsze przeżycia zapewnił nam słoik ajvaru! Pyszność od braci z Węgier, Serbii oraz innych krajów regionu. Pyszność nad pysznościami! Egészségedre!

składniki:

12-15 średniej wielkości czerwonych papryk
2 bakłażany
1 szklanka oliwy z oliwek
1 główka czosnku
2 ostre papryczki
sól i pieprz do smaku

wykonanie:

Papryki i bakłażana myjecie, wycieracie i pieczecie na blasze wyłożonej papierem w 180 stopniach, aż skórki warzyw mocno ściemnieją. Uwaga! Będzie mnóstwo soku, więc lepiej wybierzcie blaszkę z wysokimi brzegami… Warzywa zostawiacie do lekkiego wystygnięcia i obieracie ze skórki. Generalnie idzie to łatwo, ale sok leje się po rękach, warzywa parzą trochę palce, niedopieczona w niektórych miejscach skórka nie chce schodzić i generalnie wygląda to jak wielka jedna masakra, ale pomyślcie, że Steven stoi obok i patrzy… Od razu odzyskacie godność i upór! Obrane warzywa kroicie na kawałki, o ile można to jeszcze nazwać krojeniem, z papryki usuwacie wcześniej nasiona i wrzucacie do garnka. Dzisiaj zachodzimy w głowę, dlaczego nie usunęliśmy ich przed pieczeniem… Ale w sumie może oddały trochę aromatu, więc warto się pomęczyć. Pokrojone warzywa wrzucacie do garnka i zagotowujecie, mieszając od czasu do czasu, żeby się nie przypaliły. Dodajecie pokrojone ostre papryczki. Czosnek przeciskacie przez praskę i podprażacie na suchej patelni, po czym też dodajecie do warzyw. Na koniec wlewacie oliwę, przyprawiacie solą i pieprzem. Gorący ajvar wkładacie do wyparzonych wrzątkiem słoików, które zakręcacie wyparzonymi we wrzątku zakrętkami i odwracając do góry dnem, ustawiacie na miękkiej ściereczce, aż się zawekuje. Uważajcie, żeby się przy tym nie poparzyć, bo będzie bolało. Ajvar jest świetny do kanapek, mięs, rozmyślania o gorących źródłach Budapesztu i spotkaniu ze Stevenem Oraveczem.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Reklamy

1 komentarz

  1. Pingback: Na kanapkę: ajvar, mozarella i sałata z avocado | GRUBY WAŁEK

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s