recenzja
Dodaj komentarz

Męskie ręce Piotra Kucharskiego

O chlebie. A właściwie to o książkach, bo obaj mamy z nimi wiele wspólnego – jeden z nas skończył polonistykę, drugi – konserwację papieru. Kiedy jeden pozagina prawie wszystkie rogi, żeby zaznaczyć ulubione przepisy, ubrudzi kartki ciastem, masłem albo winem, kiedy dopisze na wszystkich marginesach swoje notatki, które mają obu uchronić przed kulinarną katastrofą w przyszłości, wtedy drugi bierze taką książkę na warsztat i przywraca jej dawny blask, naprawia, oczyszcza i zachowuje dla potomności, złorzecząc na pierwszego, że nie jest ostrożny.

Podejście do nich mamy, jak widać, delikatne odmienne. Wysokie wymagania wobec nich – podejrzanie takie same. Oczywiście merytoryczna zawartość to podstawa, ale nie oszukujmy się – żyjemy w świecie obrazów i byłoby świetnie, gdybyśmy otaczali się tylko dziełami sztuki. Dobór papieru, rozwiązania graficzne i typograficzne, zdjęcia i ich oszczędny retusz są dla nas nie mniej ważne niż treść. Takie książki uwielbiamy czytać, oglądać, mieć, zużywać i ratować. Takich książek szukamy i ku wielkiej radości naszej oraz ku wielkiemu przerażeniu administracji naszej przedwojennej kamienicy, której ściany dźwigają ten ciężar, znajdujemy ich coraz więcej.

Jedną z takich książek jest „O chlebie” Piotra Kucharskiego. Nasza biblia #glutenfull, choć przepisów na pieczywo bez glutenu też jest kilka. Znajdziemy tu wszystko, czego potrzeba, by rano cieszyć się zapachem świeżych bagietek, drożdżówek czy rogali maślanych. Wszystko, czego potrzeba, by objadać się chlebem razowym, miodowym czy orkiszowym. Wszystko, by wybrać się, siedząc przy własnym stole, w kulinarną podróż do Włoch, Indii, Gruzji albo na Bliski Wschód czy żydowską Lubelszczyznę. Znajdziemy tu informacje o mące, o drożdżach i zakwasie, o niezbędnym wyposażeniu naszej małej domowej piekarni i o wyrabianiu ciasta. I tu się na chwilę zatrzymajmy, by przyjrzeć się tym silnym męskim ramionom lekko przyprószonym mąką, które rzeczone ciasto wyrabiają. Czar! W ogóle wszystkie zdjęcia w książce są piękne. Oszczędnie skomponowane, bez porozsypywanych po blacie przypraw… Trudniejsze wypieki są sfotografowane „krok po kroku” podczas procesu wyrabiania, łatwiejsze – operują tylko pokusą „gotowego”. Tym razem daliśmy się skusić szybko. Czasem się zdarza…

Opanujcie antyglutenowy obłęd i pieczcie chleb!

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s