obiad robotnika, schab
Dodaj komentarz

Schab w sosie własnym z pęczakiem i surówką

Każda wizyta na wsi i obiad u Pani Matki to mała podróż w przeszłość. Przychodzą wtedy same do głowy te wszystkie otarte kolana – opatrywane w garażu, żeby nikt nie zobaczył i nie dał bana na rower. Te wszystkie rozcięte głowy, kiedy jednak huśtałeś się za mocno i zgodnie z treścią niezliczonych ostrzeżeń spadałeś na kamienie. Te wszystkie długie drogi w dół, kiedy najgrubszy z paczki jednak gramolił się na gałąź obok Was i ta się ułamywała. Te wszystkie upalne popołudnia nad jeziorami, stawami i zalewami, nad którymi zawsze ciążyła jakaś dramatyczna historia sprzed lat. Przede wszystkim jednak przychodzą do głowy te wszystkie pyszności, które wcinałeś w międzyczasie – proste, pyszne i przyprawione tak, jak tylko mama potrafi. Jedna z nich poniżej. Druga – sernik z porzeczkami – nie doczekała do sesji.

Składniki
1/2 kg schabu
1 marchewka
kilka ziaren ziela angielskiego
kilka listków laurowych
sól, pieprz
kilka łyżek oliwy

1 szklanka pęczaku
natka pietruszki
sól

kiszona kapusta
1 marchewka
1 jabłko
2 łyżki oleju lnianego
sól, pieprz, cukier

Schab kroicie w kawałki, solicie i obsmażacie na mocno rozgrzanej oliwie, aż ładnie się zarumieni ze wszystkich stron. Marchewkę myjecie, obieracie i kroicie w półkrążki. Mięso przekładacie do garnka, zalewacie wodą, aż ta je przykryje, dodajecie marchewkę, ziele angielskie, listki laurowe i gotujecie na wolnym ogniu, aż będzie miękkie. Aby zagęścić sos możecie dodać łyżkę śmietany i mąki, rozrobionej uprzednio w szklance z kilkoma łyżkami sosu. Przyprawiacie solą, pieprzem i gotowe.

Pęczak płuczecie pod bieżącą wodą, wsypujecie do garnka, zalewacie 2 szklankami wody, solicie i gotujecie na wolnym ogniu, aż będzie miękki. Natkę myjecie, siekacie i posypujecie sos lub kaszę już na talerzu.

Kapustę kroicie. Jabłko i drugą marchewkę myjecie, obieracie, ścieracie na tarce, mieszacie z kapustą i olejem lnianym, przyprawiacie solą, pieprzem, cukrem i gotowe.

Po jedzeniu idziecie na rower lub na huśtawkę. Spodziewam się, że nikt z nas nie ma już 8 lat, więc wspinaczkę na drzewa stanowczo odradzam. I bez grubego kolegi na tej samej gałęzi może skończyć się dramatem.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s