obiad, zupa
Dodaj komentarz

Harira

Idzie zima, więc rozpalamy ogień w kominkach, łóżkach, sercach i na talerzach. Harira ma z nim wiele wspólnego i w tym ostatnim przypadku na pewno będzie idealna do tego, by podkręcić atmosferę! Po pierwsze, jest to potrawa kuchni berberyjskiej, a Berberowie po części żyją na Saharze, gdzie żar leje się z nieba. Dzisiaj upowszechniła się wprawdzie w całym obszarze Maghrebu, ale jakby i tak wszędzie jest tam upał. Po drugie, nazwa harira wywodzi się od arabskiego słowa harr, co oznacza gorący. Po trzecie, mieszanka przypraw używana do tej zupy serio pali od środka. Yalla!

Składniki:

1/2 kg wołowiny
1 szklanka cieciorki
1 szklanka zielonej soczewicy
1/2 szklanki czerwonej soczewicy
1 cebula
1 marchewka
1 puszka krojonych pomidorów
1 pęczek pietruszki
1 łyżeczka kuminu
1 łyżeczka cynamonu
1 łyżeczka imbiru
1 łyżeczka ostrej papryki
1 łyżeczka słodkiej papryki
1 łyżeczka mielonych nasion kolendry
olej do smażenia
oliwa z oliwek
suszone daktyle
1 cytryna
sól i pieprz do smaku

Przepis:

Zaczynacie od namoczenia cieciorki w 2 szklankach wody 12 godzin przed przygotowaniem zupy. Lepiej nie używajcie tej z puszki, bo jest obrzydliwa i zupełnie nie ma smaku.

Mięso kroicie na nieduże kawałki i smażycie na patelni na mocno rozgrzanym oleju, aż się zarumieni. Jeżeli puści wodę, to ją odlewacie. Rozgrzewacie kilka łyżek oliwy z oliwek w garnku, w którym zrobicie zupę i przekładacie do niego usmażone mięso. Cebulę obieracie, siekacie i dodajecie do mięsa. Podsmażacie jeszcze chwilę, aż ta się zeszkli. Dodajecie kumin, cynamon, imbir, ostrą i słodką paprykę oraz mielone nasiona kolendry. Jeśli używacie tej samej łyżeczki, przecierajcie ją po każdej przyprawie choćby palcami (byle suchymi), żeby nie pomieszać sobie wszystkiego ze wszystkim w pojemnikach… Smażycie jeszcze minutę, wlewacie litr wrzątku i dodajecie odcedzoną cieciorkę. Gotujecie na wolnym ogniu i pod przykryciem ok. 45 minut. Możecie w trakcie gotowania dodać jeszcze litr wrzątku, jeśli ciecierzyca będzie wchłaniać dużo wody. Następnie myjecie, obieracie i kroicie w kostkę marchewkę, którą dodajecie do zupy razem z odcedzoną zieloną i czerwoną soczewicą. Tej drugiej moczyć wcześniej nie trzeba. Potem wlewacie pomidory z puszki. Te akurat o tej porze roku będą znacznie lepsze. Na koniec myjecie, osuszacie i siekacie natkę pietruszki, która – a jakże – też trafia do garnka. Trochę zostawiacie do posypania zupy na talerzach. Gotujecie jeszcze ok. 20 minut, solicie, przyprawiacie pieprzem i zestawiacie z palnika.

Po chwili odpoczynku nalewacie zupę do misek, a na talerzyk wykładacie pokrojoną cytrynę, którą do rzeczonej zupy wyciskacie, posiekaną natkę pietruszki, którą ją posypujecie i daktyle, którymi ją przegryzacie. To będzie pyszne, przygotujcie się!

Niektórzy dodają jeszcze kolendrę. Też możecie. Możecie też zamiast soczewicy dać groch lub bób, a zamiast wołowiny baraninę, ewentualnie kurczaka lub indyka. Możecie też dosypać do gotowania kuskus, drobny makaron albo ryż, ale maksymalnie garść. Możecie ją podać z jajkami na twardo i suszonymi figami zamiast daktyli. Jeśli jednak nie jesteście Berberami przemierzającymi na wielbłądach bezkres największej pustyni świata, uważajcie, bo taka ilość kalorii i substancji odżywczych może Was zabić.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s