Ostatnio zamieszczone

Pieczony pstrąg i ziemniaki w sosie kurkowym

To był piękny weekend w jednym z najcudowniejszych regionów Polski – na Warmii. Te wszystkie wąskie drogi ze starymi drzewami w skrajni jezdni, te jeziora, ci chłopcy w nich się kąpiący, te zielone i złote pagórki, te kajaki i żaglówki… Koniecznie musicie to zobaczyć! W stolicy Warmii – Olsztynie – czeka na Was szesnaście jezior, w tym Ukiel z przepięknie zaprojektowaną linią brzegową, która zachęca do sportowych harców.

W promieniu 50 km znajdziecie natomiast spełnienie rozmaitych miejskich fantazji. W Jezioranach w każdą letnią sobotę przed wejściem o Galerii Revita Warmia odbywa się targ, gdzie znajdziecie miody, sery kozie z chabrami, drożdżówki oraz warzywa z ogrodów rozmaitych zajawkowiczów mieszkających nieopodal. W samej galerii czekają na Wasz wyroby lokalnych rzemieślników, dzieła warmińskich artystów oraz bardzo dobre espresso.

Nieco dalej, w Kwaśnym Jabłku we Włodowie, możecie spróbować sernika Izaury i kupić miody od Wowka. Właściciele produkują tu doskonały cydr pod tą samą nazwą oraz prowadzą gospodarstwo agroturystyczne. Możecie spędzić tu leniwy weekend, ćwicząc jogę, leżąc nad jeziorem i zbierając maliny w okolicznym ogrodzie.

Po drodze zajrzyjcie do sklepu firmowego Jutrzenki w Dobrym Mieście, producenta krówek, irysów i śliwek w czekoladzie. Czekoladą oblewają tu zresztą wiele innych smakołyków. Ubrudzicie na bank cały samochód!

W Lawendowym Muzeum Żywym koniecznie zajrzyjcie do ogrodów i sklepiku, gdzie czeka na Was syrop lawendowy – znakomity do naleśników, a w pobliskim Nowym Kawkowie – malutkiej wsi – odwiedźcie posthipisowską kawiarnię połączoną ze świetlicą i galerią.

Dość wspomnieć o Fajnym Miejscu i Teatrze Węgajty. A to na pewno nie wszystkie atrakcje, jakie ma nam do zaoferowania Warmia.

Od tego nadmiaru wrażeń i pyszności zjedzonych u ludzi przygotowałem tylko prostego pieczonego pstrąga i ziemniaki z sosem kurkowym. Ryby i kurki i to też dobra tego regionu!

Składniki

3 pstrągi
1 cytryna
1 pęczek koperku
sól i pieprz
3 duże ziemniaki
1/2 kg kurek
2 łyżki masła
1 mała cebula
1 ząbek czosnku
kilka gałązek natki pietruszki
200 g śmietany
opcjonalnie: gałka muszkatołowa

Pstrągi myjecie pod bieżącą wodą, osuszacie i układacie na blaszcze do pieczenia wyłożonej papierem do pieczenia. Koperek myjecie, zostawiacie kilka gałązek do sosu, a resztę dzielicie na trzy części i upychacie każdą część do środka każdej ryby. Cytrynę szorujecie pod bieżącą wodą, kroicie na plasterki i po dwa plasterki wkładacie do każdej ryby. Wsuwacie do piekarnika nagrzanego na 180 stopni i pieczecie ok. 20 min. Soli i pieprzu używacie już na talerzu.

Kurki płuczecie kilka razy w wodzie i oczyszczacie z ziemi i paprochów. Na patelni roztapiacie masło. Kiedy mocno się zagrzeje, wrzucacie drobno posiekaną cebulę i czosnek. Smażycie, aż się zarumienią i dodajecie odsączone kurki. Smażycie kolejne 5 minut, dodajecie śmietanę, posiekany koperek i natkę pietruszki (wcześniej też je myjecie i siekacie). Smażycie kolejnych kilka minut, aż sos zgęstnieje, ale nie przesadźcie, bo grzyby się zrobią zbyt miękkie. Przyprawiacie solą, pieprzem i gałką.

Ziemniaki obieracie, myjecie i gotujecie w osolonej wodzie do miękkości. Odcedzacie, lekko studzicie i kroicie na plasterki, polewacie jej sosem, wykładacie rybę i jecie podziwiając zachód słońca.

Reklamy

Zapiekanka ziemniaczana z kozim serem i warzywami

Sól i tłuszcz. To na pewno nie jest jedzenie, za które będzie Wam wdzięczna Wasza wątroba! Ale jaka pyszka… Tydzień wcześniej kończycie zatem z masłem, słodyczami i alkoholem, a przez tydzień później codziennie gracie w badmintona. Ale na hali, a nie w jakieś pykanko w ogrodzie.

Składniki

6 średniej wielkości ziemniaków
2 grube plastry dojrzewającego koziego sera
1 dymka
1 pęczek szczypiorku
kilka suszonych pomidorów
garść zielonych oliwek
1/2 żółtej papryki
250 ml śmietany 18%
1 jajko
oregano, czosnek niedźwiedzi
sól, pieprz, oliwa z oliwek

Wykonanie

Ziemniaki obieracie, myjecie i gotujecie w całości w osolonej wodzie. Kiedy wbijecie, chociaż z oporami, widelec w dwa wybrane ziemniaki, czas je odcedzać! Nie mogą być tak miękkie jak do obiadu. Pozwólcie im wystygnąć, a potem pokrójcie w plastry. Foremkę do pieczenia, jakąkolwiek macie, wysmarujcie odrobiną oliwy z oliwek na dnie i po bokach. Ale odrobiną! Poukładajcie na niej połowę ziemniaków. Potem kroicie w kostkę/kawałki/plasterki – cokolwiek podpowie Wam wyobraźnia – ser, cebulę, szczypiorek, suszone pomidory, oliwki i paprykę i wsypujecie na ułożone ziemniaki. Przykrywacie to wszystko drugą warstwą ziemniaków i zalewacie sosem. A sos robicie, rozbijając widelcem w słoiku jajko, dodając do niego śmietanę oraz – do smaku – sól, pieprz, oregano i czosnek niedźwiedzi. Na wierzchu możecie udekorować oliwkami i szczypiorkiem. Wstawiacie to wszystko do pieca na jakieś 30-40 minut, aż sos ładnie się zarumieni, wystawiacie, lekko studzicie i jecie ciepłe albo na zimno.

Smacznego!

Sałatka z cieciorki, sera koziego, kurczaka, ogórka i papryki

Są takie sytuacje, kiedy w środku nocy ostatnim tchnieniem przytomnego umysłu zalewacie wodą cieciorkę, żeby na drugi dzień zaimponować jeszcze bardziej, zrobić obiad i odpadacie. Rano okazuje się, że zamiast ośmiu godzin moczyła się jedenaście, dziwnie pachnie, jakby lekko sfermentowała, ale nie poddajecie się, bo w lodówce są tylko resztki, a głód zaczyna rozmazywać wzrok i trząść kolanami. I wychodzi jak zwykle dobre, przy stole oklaski, euforia, światła jupiterów, błyski fleszy, a potem znowu w kimę…

Składniki

1/2 piersi z kurczaka
1 gruby plaster dojrzewającego koziego sera
1 szklanka cieciorki
1/2 ogórka
1/2 żółtej papryki
2 ząbki czosnku
kilka suszonych pomidorów
garść zielonych oliwek
1 łyżka sezamu
oliwa z oliwek

Wykonanie

Cieciorkę moczycie w wodzie przez 6-8 godzin. Jeśli nastawicie ja o północy i wstaniecie o jedenastej, zamiast o ósmej, to też będzie OK. Odcedzacie ją, płuczecie pod bieżącą wodą, przekładacie do rondla, zalewacie 4 szklankami wody i gotujecie przez około godzinę na wolnym ogniu i pod przykryciem. Na około 10-15 minut przed zdjęciem z ognia lekko solicie i mieszacie. Kiedy będzie gotowa, odcedzacie i studzicie. Leniwi mogą użyć cieciorki z puszki…

Kurczaka kroicie na porcje, przyprawiacie według uznania (np. sól, tymianek, słodka lub ostra papryka) i smażycie na mocno rozgrzanej patelni na oliwie z oliwek. Przekładacie do miseczki, żeby ostygł, a później kroicie w kawałki.

Cieciorkę i kurczaka przekładacie do dużej miski. Dodajecie pokrojony ser, umyte i pokrojone paprykę i ogórka, obrany i posiekany czosnek, pomidory, oliwki, łyżkę sezamu (możecie go wcześniej uprażyć) oraz 2 łyżki oliwy. Mieszacie, przyprawiacie do smaku solą i pieprzem i już.

Kurczak z duszonymi warzywami i kaszą orkiszową

Długi weekend na półmetku. Kajaki, hamaki, spacery, promy, wycieczki rowerowe i samochodowe, festiwale, filmy, muzyka, piękni chłopcy, krótkie spodnie męczą niemożebnie. Część harców za nami, a jeść trzeba, bo jeszcze całe dwa wolne dni! Chyba że ktoś idzie do pracy, to może sobie wziąć do pudełka…

Składniki:
1 pierś z kurczaka
1 marchewka
1/2 czerwonej papryki
1/2 cukinii
1 cebula
100 g kaszy orkiszowej
tymianek
słodka papryka
trawa cytrynowa
sól
oliwa z oliwej

Kurczaka kroicie na porcje, solicie, posypujecie tymiankiem i słodką papryką, smażycie na mocno rozgrzanej patelni i przekładacie do ceramicznego naczynia z przykryciem, żeby odpoczął.

Kaszę gotujecie 10-12 minut w posolonej wodzie, odcedzacie i wysypujecie na miseczkę, żeby odparowała.

W rondelku podsmażacie pokrojoną w kostkę cebulę. Dodajecie równie równo pokrojoną marchewkę, paprykę i cukinię. Dolewacie kilka łyżek wody, solicie, dosypujecie kilka szczypt zmielonej trawy cytrynowej i dusicie 5-7 minut.

Gotowe. Można zjeść, odpocząć i harcować dalej!

Schab w sosie własnym z pęczakiem i surówką

Każda wizyta na wsi i obiad u Pani Matki to mała podróż w przeszłość. Przychodzą wtedy same do głowy te wszystkie otarte kolana – opatrywane w garażu, żeby nikt nie zobaczył i nie dał bana na rower. Te wszystkie rozcięte głowy, kiedy jednak huśtałeś się za mocno i zgodnie z treścią niezliczonych ostrzeżeń spadałeś na kamienie. Te wszystkie długie drogi w dół, kiedy najgrubszy z paczki jednak gramolił się na gałąź obok Was i ta się ułamywała. Te wszystkie upalne popołudnia nad jeziorami, stawami i zalewami, nad którymi zawsze ciążyła jakaś dramatyczna historia sprzed lat. Przede wszystkim jednak przychodzą do głowy te wszystkie pyszności, które wcinałeś w międzyczasie – proste, pyszne i przyprawione tak, jak tylko mama potrafi. Jedna z nich poniżej. Druga – sernik z porzeczkami – nie doczekała do sesji.

Składniki
1/2 kg schabu
1 marchewka
kilka ziaren ziela angielskiego
kilka listków laurowych
sól, pieprz
kilka łyżek oliwy

1 szklanka pęczaku
natka pietruszki
sól

kiszona kapusta
1 marchewka
1 jabłko
2 łyżki oleju lnianego
sól, pieprz, cukier

Schab kroicie w kawałki, solicie i obsmażacie na mocno rozgrzanej oliwie, aż ładnie się zarumieni ze wszystkich stron. Marchewkę myjecie, obieracie i kroicie w półkrążki. Mięso przekładacie do garnka, zalewacie wodą, aż ta je przykryje, dodajecie marchewkę, ziele angielskie, listki laurowe i gotujecie na wolnym ogniu, aż będzie miękkie. Aby zagęścić sos możecie dodać łyżkę śmietany i mąki, rozrobionej uprzednio w szklance z kilkoma łyżkami sosu. Przyprawiacie solą, pieprzem i gotowe.

Pęczak płuczecie pod bieżącą wodą, wsypujecie do garnka, zalewacie 2 szklankami wody, solicie i gotujecie na wolnym ogniu, aż będzie miękki. Natkę myjecie, siekacie i posypujecie sos lub kaszę już na talerzu.

Kapustę kroicie. Jabłko i drugą marchewkę myjecie, obieracie, ścieracie na tarce, mieszacie z kapustą i olejem lnianym, przyprawiacie solą, pieprzem, cukrem i gotowe.

Po jedzeniu idziecie na rower lub na huśtawkę. Spodziewam się, że nikt z nas nie ma już 8 lat, więc wspinaczkę na drzewa stanowczo odradzam. I bez grubego kolegi na tej samej gałęzi może skończyć się dramatem.

Wielka księga słoików

To jedna z najciekawszych książek na mojej półce obok Sztuki fermentacji Sandora Katza oraz Kiszonek i fermentacji Aleksandra Barona o tym, co można włożyć do słoika i zatrzymać na zimę. O tyle inna od pozostałych, że dotyczy głównie marynowania, więc wspaniale się z nimi uzupełnia.

Znajdziecie w niej ponad 250 przepisów na przetwory z warzyw, owoców, sosy, czatneje i relisze. O ogórkach konserwowych i marynowanej cukinii nie trzeba nikomu wspominać, ale już marynowane w przyprawach korzennych buraki, pikantna fasolka szparagowa, jałowcowa cebula w ginie, grzyby z fenkułem sprawiają, że przynajmniej ja dorabiam półki w piwnicy na kolejne słoiki. A to nie wszystko. Wyobraźcie sobie spiżarnię pełną marynowanych czereśni, gruszek z rozmarynem i wanilią, pikantnych brzoskwiń czy pieprznych truskawek w occie balsamicznym. Albo chilli z brzoskwiniami i pieczoną słodką papryką, salsę pomidorową z ostrą papryką i pomarańczami, paprykowy barbecue z kawą. Wyobraźcie sobie morelowy czatnej z daktylami i rodzynkami albo ten z pomarańczy, daktyli i cebuli. Albo ten z mango i bananów.A jeśli to mało, to jeszcze wyobraźcie sobie relisze z marchewki i fenkułu, z papryki i chrzanu, z klementynek i słodkiej cebuli, ewentualnie z winogron i żurawiny. To nawet brzmi bardzo ciekawie i obiecująco…

Nie jest też na pierwszy rzut oka szczególnie trudne. Autorka podaje przepisy zazwyczaj na 4-8 słoików, udziela wskazówek dotyczących przygotowania, sugeruje, jak rzeczone wykwintności podawać. Łapcie książkę i biegnijcie po słoiki!

Superfood z ogrodów, łąk i lasów

Wreszcie ktoś rozejrzał się dookoła i spisał wszystko to, co rośnie w naszych ogrodach, lasach, na naszych łąkach i trawnikach, a co jest tak samo super, jak modne nasiona chia, spirulina, matcha czy jagody goi. A dodatkowo możemy to mieć już teraz, zaraz, od ręki, świeżo zerwane, nieprzetworzone, pełne składników odżywczych, zdrowe i  często za darmo.

Wszelkie superfoods od kilku lat goszczą na naszych stołach (a przynajmniej w naszych smoothiesach) i zaprzątają nasze głowy. Trochę fajnie, bo odwrót od śmieciowego, gotowego jedzenia zawsze wyjdzie nam na dobre.  Zwłaszcza jeśli zwrócimy się ku temu, co możemy zrobić sami, co kipi od witamin, podkręca smak i pomaga utrzymać zdrowie. Trochę niefajnie, bo specjaliści od marketingu, żerując na naszej obsesji utrzymania zdrowia, wciskają nam jedzenie coraz bardziej super, pochodzące z coraz dalszych zakątków ziemi i mające właściwości coraz bardziej cudowne. A to już trochę się wyklucza i trochę trzepie po kieszeni.

Niemiecka biolożka, wykładowczyni i pisarka, Karin Greiner, pokazuje w swojej książce te rośliny, które mamy na wyciągnięcie ręki, a które w niczym nie ustępują tym wylansowanym. I tak, jako uzupełnienie naszego jadłospisu, dostajemy cały pakiet pomysłów i wskazówek w podziale na pory roku. Gwiazdą pierwszych dni wiosny zostaje czosnek niedźwiedzi, który zawiera duże ilości witaminy C, potasu, manganu i działających jak antybiotyki olejków eterycznych. W sam raz na wybudzenie z zimowego snu. Podobnie działa rukiew wodna – uodparnia, dodaje energii i oczyszcza, dzięki olejkom gorczycowym oraz dużej zawartości witamin A, B, C, E i K. O pospolitej pokrzywie już nie wspominając. Lato to pora na mniszka lekarskiego, największego chyba źródła witaminy K i inuliny, które chronią tętnice przed miażdżycą oraz poprawiają pracę mózgu i wątroby oraz bluszczyku kurdybanka, który ma właściwości antybakteryjne i przeciwzapalne, a w warunkach laboratoryjnych powoduje obumieranie komórek rakowych. Jesienią nie powinniśmy zapomnieć o rokitniku i dzikiej róży, pełnych witaminy C i antyoksydantów, a zimą – o poprawiającej odporność tarninie. Autorka podrzuca też pomysły na dania główne, desery i przekąski.

Zajrzyjcie do tej książki koniecznie i zacznijcie swoją przygodę z lokalną superżywnością. Listę Karin można spokojnie rozszerzać. Kiedy dopiszecie do niej np. czarną porzeczkę, pigwę, koniczynę, natkę marchewki, dereń i inne, okaże się, że nie starczy Wam posiłków w ciągu roku, żeby to wszystko ogarnąć.