All posts filed under: recenzja

Wielka księga słoików

To jedna z najciekawszych książek na mojej półce obok Sztuki fermentacji Sandora Katza oraz Kiszonek i fermentacji Aleksandra Barona o tym, co można włożyć do słoika i zatrzymać na zimę. O tyle inna od pozostałych, że dotyczy głównie marynowania, więc wspaniale się z nimi uzupełnia. Znajdziecie w niej ponad 250 przepisów na przetwory z warzyw, owoców, sosy, czatneje i relisze. O ogórkach konserwowych i marynowanej cukinii nie trzeba nikomu wspominać, ale już marynowane w przyprawach korzennych buraki, pikantna fasolka szparagowa, jałowcowa cebula w ginie, grzyby z fenkułem sprawiają, że przynajmniej ja dorabiam półki w piwnicy na kolejne słoiki. A to nie wszystko. Wyobraźcie sobie spiżarnię pełną marynowanych czereśni, gruszek z rozmarynem i wanilią, pikantnych brzoskwiń czy pieprznych truskawek w occie balsamicznym. Albo chilli z brzoskwiniami i pieczoną słodką papryką, salsę pomidorową z ostrą papryką i pomarańczami, paprykowy barbecue z kawą. Wyobraźcie sobie morelowy czatnej z daktylami i rodzynkami albo ten z pomarańczy, daktyli i cebuli. Albo ten z mango i bananów.A jeśli to mało, to jeszcze wyobraźcie sobie relisze z marchewki i fenkułu, z papryki …

Superfood z ogrodów, łąk i lasów

Wreszcie ktoś rozejrzał się dookoła i spisał wszystko to, co rośnie w naszych ogrodach, lasach, na naszych łąkach i trawnikach, a co jest tak samo super, jak modne nasiona chia, spirulina, matcha czy jagody goi. A dodatkowo możemy to mieć już teraz, zaraz, od ręki, świeżo zerwane, nieprzetworzone, pełne składników odżywczych, zdrowe i  często za darmo. Wszelkie superfoods od kilku lat goszczą na naszych stołach (a przynajmniej w naszych smoothiesach) i zaprzątają nasze głowy. Trochę fajnie, bo odwrót od śmieciowego, gotowego jedzenia zawsze wyjdzie nam na dobre.  Zwłaszcza jeśli zwrócimy się ku temu, co możemy zrobić sami, co kipi od witamin, podkręca smak i pomaga utrzymać zdrowie. Trochę niefajnie, bo specjaliści od marketingu, żerując na naszej obsesji utrzymania zdrowia, wciskają nam jedzenie coraz bardziej super, pochodzące z coraz dalszych zakątków ziemi i mające właściwości coraz bardziej cudowne. A to już trochę się wyklucza i trochę trzepie po kieszeni. Niemiecka biolożka, wykładowczyni i pisarka, Karin Greiner, pokazuje w swojej książce te rośliny, które mamy na wyciągnięcie ręki, a które w niczym nie ustępują tym wylansowanym. I …

Zioła dla smaku, zdrowia i urody

Pamiętam, jak jedna moja babcia zbierała latem kwiat lipy i koszyczki rumianku, z których robiła napary, a druga przygotowywała zimą syrop z buraków na kaszel. Kiedy masz siedem, osiem lat wszystko wydaje Ci się obrzydliwe i wolisz udusić się, udławić, umrzeć przy rodzinnym obiedzie niż przez przypadek kaszlnąć i narazić się na „terapię”. Z drugiej strony jakiś element prawie magiczny wszystkich tych czynności, zabiegów i operacji zostaje ci w głowie i po dwudziestu latach robi z ciebie rebela ganiającego pod osłoną nocy po Sadach Żoliborskich i parkach na Powiślu i zbierającego owoce berberysu, derenia czy jarzębiny, płatki róży polskiej i kwiaty akacji, z których robisz potem nalewki, pomady, ciastka, konfitury i inne cuda. I potem to wszystko jesz, nie wiedząc do końca, czy nie skończysz jak Christofer z Into the wild, który swój powrót do natury przypłacił życiem, bo się nie znał i zjadł jakąś trującą roślinę. Na szczęście ten stan ciągłego napięcia, to domniemane igranie ze śmiercią, te minuty oczekiwania na pierwsze objawy zatrucia po zjedzeniu czegoś nowego odchodzą niepamięć, bo Samo Sedno wydało książkę …

Strączki

Wydawnictwo Samo Sedno rozpędziło się kulinarnie! Po doskonałych Retrowarzywach i Kipiącej kaszy dostajemy do rąk kolejną ciekawą książkę kucharską: Strączki. Jej autorką jest Marysia Banach, uhonorowana tytułem BlogerChefa autorka bloga Gruszka z fartuszka.  To idealna książka na zimę – skarbnica pomysłów na smaczne i odżywcze dania, kiedy nie ma już świeżych warzyw, a my mamy mało energii i najchętniej nie wychodzilibyśmy spod kocy, kołder, spomiędzy puszystych poduch, kiedy nie odchodzilibyśmy sprzed ekranu komputera z ulubionymi serialami i nie odstawiali miseczki ze słodkimi pralinami, licząc na to, że może kolejna uruchomi krytyczny poziom endorfin, który pozwoli nam wstać. Marysia przygotowała blisko 90 przepisów na dania z soczewicy, grochu, groszku, ciecierzycy, fasoli, bobu i soi. Wprawdzie z tą ostatnią faceci nie powinni przesadzać, ale zjedzenie raz czy dwa razy w tygodniu strączków na pewno wzbogaci dietę i urozmaici stół. A jest w czym wybierać: sałatka z roszponki, czarnej soczewicy, batatów i buraków, kapusta z grochem i kurkami, hummus z mango i kokosem, pieczarki portobello faszerowane białą fasolą i pesto, pita z bobem i jagnięciną, pasztet sojowy z suszonymi pomidorami …

Retrowarzywa

Łukasz i Grzesiek wracają z nową książką! Tym razem pełną przepisów na warzywa. Zebrali ponad 100 pomysłów na dania z jarmużu, skorzonery, rabarbaru, pasternaku, brukwi, buraka i topinambura, czerpiąc zarówno z polskiej tradycji i kultury, jak i kuchni świata. Ponieważ warzywa są głównym bohaterem książki, prawie 3/4 przepisów jest wegetariańskich, co powinno się spodobać szczególnie rowerzystom, gejom, aktywistom miejskim i innym lewakom. Książka została wyróżniona Złotym Wałkiem w plebiscycie na męską książkę kulinarną roku. W Retrowarzywach znajdziecie m.in. zupę z czosnku i pasternaku, chłodnik z jarmużem i miętą oraz liśćmi buraka i czarnuszką, golonkę z jarmużową kiszoną kapustą i jabłkami, pieczony schab nadziewany skorzonerą, sajgonki z burakiem i łososiem, sushi z marynowaną brukwią, keks rabarbarowy z suszoną żurawiną i jagodami goji oraz… sernik z topinamburem i kasztanami. Prze-szał! Wyobrażacie sobie te wszystkie imprezy? Te zloty rowerowe? Te konsultacje miejskie? Z takim jedzeniem? Koniecznie sobie wyobraźcie, a potem łapcie książkę tutaj.

Kuchnia grecka

Pascal znowu wydał ładną książkę, która w przededniu zimy przywołuje najwspanialsze wspomnienia wakacji. Kilka lat temu postanowiliśmy ze znajomymi zdobyć Albanię. Zwiedzeni przez głupie przewodniki oraz blogi pełne stereotypów nadłożyliśmy drogi, omijając rzekomo niebezpieczne i pozbawione cywilizacji góry oddzielające ją od Półwyspu Bałkańskiego. Dotarliśmy samochodem aż do Grecji i przez Korfu wpłynęliśmy na jej terytorium. Albania oczywiście jest super, ludzie są kochani, plaże czyste, a jedzenie przepyszne i żadnych szczególnych niebezpieczeństw nie stwierdziliśmy, natomiast Grecja… Grecja wydawała nam się zawsze zadeptana przez turystów. To z obłędem w oczach pędzących od jednej antycznej atrakcji do drugiej, to znowu wylegujących się z obnażonymi opasłymi brzuszyskami na plażach lub okupujących podrzędne restauracje w centrach miast. Wystarczy jednak oddalić się nieco od rynku, iść tam, gdzie dzieją się przecież rzeczy wielkie i ważne i gdzie mieszkają odkrywcy nowych wartości, by poczuć fajność tego kraju. Poszliśmy więc i poczuliśmy. I było to dobre. Bakłażany, jagnięcina, pomidory, kefalograviera, feta, karczochy, oregano, souvlaki, mousaka, ouzo, baklava… Bardzo to było dobre. I taka Grecja jest w książce „Kuchnia grecka” George’a Colombarisa – tętniąca życiem, pełna …

Kiszonki i fermentacje

Aleksander Baron, szef kuchni i właściciel Solca 44 dzieli się nami tym, co od dłuższego czasu jest obecne w jego menu i na półkach jego restauracji – kiszonkami. O tym, że są zdrowe, pełne witamin i najlepsze na zimę, kiedy ze świeżych warzyw możemy mieć najwyżej szczypiorek wyhodowany na parapecie, napisano już wszystko. Co jednak poza kapustą i ogórkami można zalać posoloną wodą, by po kilku dniach lub tygodniach cieszyć oczy i podniebienia, brylować w towarzystwie i podkręcać własny metabolizm? Wszystko. Baron kisi botwinę, dynię, jarmuż, cukinię, czosnek, borkuły, rzodkiewki, buraki, gruszki i porzeczki. Do tego robi octy z jabłek i wiśni, zakwasy z chleba i kaszy gryczanej. A jakby tego wszystkiego było mało, to zdradza też przepisy, jak to wszystko potem jeść, do czego dodawać, jakie z tego przygotowywać dania. I tak dostajemy kiszone rzodkiewki w kozim maśle, podpłomyk z wędzoną słoniną i kiszonymi kurkami, krem z dyni kiszonej w maślance, gulasz wołowy z kimchi a na deser kiszone wiśnie z miętą, werbeną cytrynową i twarogiem. Przede wszystkim tłumaczy w jasny i prosty sposób, czym …